Pegasus – symbol lat dziewięćdziesiątych
30 sierpnia 2017
0

Polska ze względu na uwarunkowania geopolityczne długo czekała na dostęp do możliwości wolnego, lub chociaż częściowo uwolnionego rynku. Kiedy w większości „krajów rozwiniętych” korzystanie z kolejnych generacji konsol video domowego użytku było powszechnym zjawiskiem kulturowym, socjologicznym i gospodarczym, u nas tym obszarem rozrywki rządziły zupełnie inne prawa. Wówczas nikomu nie śniło się, że w jego domu może zagościć urządzenie takie jak Pegasus.

Pegasus – początki

Zagadnienie ma szeroki i wielopłaszczyznowy kontekst, dlatego warto zawężać obszar rozważań do urządzenia, którego wybraną wersję posiadała w Polsce większość młodzieży lat 90-tych. I tak właśnie kamieniem milowym w historii platform 8-bitowych, które można było uruchomić w domu używając jedynie kineskopowego telewizora, okazało się przedsięwzięcie zainicjowane przez Dariusza Wojdygę i Marka Jutkiewicza. To ich spółka BobMark International jest odpowiedzialna za sprowadzenie do Polski z Tajwanu konsoli Pegasus. Fakt, że pomysł okazał się być trafiony potwierdza dla przykładu informacja, że p. Dariusz Wojdyga znalazł się na 90-tym miejscu Listy Najbogatszych Polaków w 2011 z majątkiem o wartości 210 mln pln. W związku z tym zakładać można, że pierwszy poważny kapitał tych biznesmenów wywodził się z konsolowego pomysłu.

Technologiczna inspiracja twórców

Platforma Pegasus od strony technologicznej była klonem japońskiej konsoli Nintendo Entertainment System (NES) i poza niuansami różnicującymi kopię i oryginał, dawała polskiemu użytkownikowi w zasadzie te same możliwości co konsumentom zza oceanu i Zachodniej Europy.

Pegasus i wolny rynek

Ponieważ prawodawstwo lat 90-tych dopiero zaczynało być aktualizowane, zmieniane i unowocześniane, jasne jest że nie wszystkie obszary mogły być od razu wzięte pod uwagę. Dzięki takiemu stanowi rzeczy, zakres dystrybucji produktu nie był w zasadzie niczym ograniczony. Postarano się przy tym o różnorodne formy komunikacji reklamowej i szybko okazało się, że popularność Pegasusa zaskoczyła nawet inicjatorów całego zamieszania. Pegasus (lub jego kolejne klony obsługujące te same 60-cio pinowe kartridże) stał się zasadniczo elementem popkultury post PRL-u.

Reaktywacja

Interesujący jest fakt, jak kształtuje się „drugi cykl życia” produktu. Poza oryginalnymi konsolami z pierwszych lat dystrybucji, które traktowane są obecnie jako produkty kolekcjonerskie, cały czas pojawiają się kolejne klony 8-bitowego pierwowzoru. Nadal działające i dobrze zachowane, a kupione w latach 90-tych egzemplarze są dostępne w cenach oscylujących w granicach od stu do tysiąca złotych. Nigdy nie rozpakowane wyceniane są na kwoty bliższe tej ostatniej. Jest to cena niejednokrotnie wyższa niż używanej konsoli z poprzedniej generacji (PlayStation 3, Xbox 360, Nintendo DSi). Gry do klonów NES-a na nośnikach tradycyjnych i cyfrowych są cały czas dostępne. Środowiska retro maniaków coraz częściej łapią się za głowę, kiedy na zagranicznych, a coraz częściej polskich serwisach aukcyjnych oryginalny egzemplarz ulubionego urządzenia retro wystawiony jest na sprzedaż w cenie używanego samochodu osobowego. Zaskakujące jest jak w tym przypadku waloryzuje się „wartość sentymentalna”.

Nowe produkty

Równie interesującym segmentem rynku są też nowe produkty w postaci kopii Pegasusa. Dyskusyjna jest kwestia jakości tych konsol, jednak pozycjonowanie cenowe na poziomie kilkudziesięciu złotych za platformę z peryferiami zapewnia im popularność. Triadę kategorii na rynku konsol 8-bitowych nawiązujących do Nintendo Entertainment System uzupełniają platformy umożliwiające uruchomienie gier na nośnikach retro bazowo zaprojektowanych na pierwsze generacje konsol video (np. Retron, Retro Freak). Rynek uzupełniają producenci peryferii i akcesoriów komputerowych. Cały czas powstają nowe stylizacje gadżetów inspirowanych Famicomem (japońska wersja) i NES-em (wersja europejska i amerykańska).

Ukryte skarby

Końcówka wakacji oznacza często porządkowanie w różnych sferach życia – może warto wybrać się do piwnicy, garażu, na strych i sprawdzić czy nie kryje się tam elektroniczny retro skarb z pierwszych miesięcy dystrybucji.